Antymałżeńska ofensywa przybiera na sile

Opublikowano: 2026-03-02

8176

Szanowni Państwo,

Jak najprościej rozmontować społeczeństwo?

Proszę wczytać się w poniższe słowa:

Rządowy projekt ustawy, nad którym pracowaliśmy przeszło dwa lata, ma jeden podstawowy cel: dać realną ochronę prawną ludziom, którzy żyją razem, kochają się, idą razem przez życie, prowadzą wspólne gospodarstwo domowe – niezależnie od ich płci – to cytat z przemówienia byłej „ministry” ds. równości Katarzyny Kotuli.

A projekt ustawy, o którym mowa, to oczywiście ustawa o statusie osoby najbliższej i umowie o wspólnym pożyciu.

Niestety wkrótce po tym, jak te słowa padły z mównicy sejmowej, wspomniany projekt został przyjęty przez Sejm w pierwszym czytaniu i skierowany do dalszych prac w komisji.

To powinno być oczywistym znakiem, że obecny rząd z całą mocą dąży do umożliwienia parom tej samej płci zawierania małżeństw w świetle prawa!

Ale co to ma wspólnego ze wspomnianym rozmontowaniem społeczeństwa?

Otóż wbrew temu, co próbują nam wmówić postępowi politycy, media i aktywiści, nie będzie to proces obojętny dla naszego funkcjonowania.

To, że „pod «trójką» zamieszka rodzina z dwoma tatusiami”, nie pozostanie bez wpływu na naszą przyszłość.

Z czasem zobaczymy katastrofalne skutki takich działań:

  • mniej zawieranych małżeństw – bo po co brać na siebie tyle zobowiązań, skoro te same benefity można otrzymać bez wymagań;
  • pogłębienie kryzysu demograficznego – bo mniej stabilne (z założenia) związki, to mniejsze poczucie bezpieczeństwa, które jest potrzebne do tego, by decydować się na dzieci;
  • więcej rozbitych rodzin – a tym samym i osób, za którymi już zawsze ciągnąć się będą konsekwencje rozpadu związku rodziców;
  • osłabienie instytucji, która w najlepszy i najskuteczniejszy sposób zabezpiecza potrzeby najmłodszego pokolenia;
  • osłabienie więzi społecznych, które opierają się na rodzinach;
  • konieczność uregulowania statusu dzieci w takich rodzinach, co oznacza wprowadzenie prawa do adopcji dla par jednopłciowych, a także zezwolenie im na powoływanie na świat potomstwa w wyniku procedury in vitro czy surogacji.

Jestem przekonany, że jeśli dziś nie będziemy reagować, to takie konsekwencje nadejdą – bo tego uczy nas doświadczenie krajów, które już przeszły tę ścieżkę.

Wierzę, że podobnie jak ja, nie chcą Państwo takiej przyszłości dla swoich dzieci! Przyszłości w świecie bez silnych więzi, prawdziwej bliskości i bez tej najmniejszej wspólnoty, która stanowi podporę ładu społecznego – małżeństwa.

Jeśli chcemy tej przyszłości uniknąć, nie mamy chwili do stracenia!

I dlatego chcę prosić Państwa o pomoc w działaniach, które podejmujemy, aby chronić instytucję małżeństwa, pokazywać jej wartość i przekonywać, że to najpiękniejsza droga do realizacji wpisanej w nasze serca potrzeby miłości i życia w relacji z drugim człowiekiem.

Niedawno pisałem Państwu o tym, że rząd podejmuje wielotorowe działania, których celem jest osłabienie małżeństwa: to z jednej strony forsowanie kolejnej odsłony związków partnerskich, czyli projektu ustawy o statusie „osoby najbliższej”, z drugiej propozycja umożliwienia rozwodów pozasądowych, a także zmiana wzorów dokumentów stanu cywilnego tak, by zamiast słów „kobieta” i „mężczyzna” widniały tam wyrażenia „małżonek pierwszy” i „małżonek drugi”.

Nie trzeba wyjaśniać, że te kroki mają doprowadzić do zalegalizowania formalnych związków osób tej samej płci.

I choć – jak zwykle w przypadku tego rządu – wszystko wprowadzane jest tylnymi drzwiami, tak by uśpić czujność Polaków, to nie możemy łudzić się, że są to przypadkowe działania.

W ostatnich dniach widzimy zaś wyraźnie, że rządzący nie zwalniają tempa.

Na posiedzeniu Sejmu 12 lutego odbyło się pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o statusie „osoby najbliższej”, które zakończyło się skierowaniem go do dalszych prac. Biorąc pod uwagę, jak ważny dla Lewicy jest ten projekt, możemy spodziewać się, że nie trafi on do sejmowej zamrażarki, ale będzie przepychany dalej.

Wszystkie te ruchy motywowane są jednym argumentem: rzekomą koniecznością dostosowania polskich regulacji do prawa Unii Europejskiej. Projekty ustaw mają być odpowiedzią na dotychczasowe orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który stwierdził, że brak jakichkolwiek form uznania i ochrony związków jednopłciowych narusza art. 8 Konwencji – prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego.

W rzeczywistości wyrok TSUE jest jedynie pretekstem do wywierania presji ideologicznej!

Polskie prawo stanowi jasno: małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

I te słowa znalazły swoje miejsce już w pierwszej części Konstytucji, w której opisane zostały podstawy ustroju naszego państwa.

Co to znaczy?

Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo stanowią podstawę ustroju państwa – są jego fundamentem! Podkopywanie ich, próby naruszenia ich stabilności i osłabienia to działanie wprost zagrażające funkcjonowaniu państwa.

A takie działania podejmują rządzący nami politycy. Ich obecne posunięcia to jednak tylko pewna konsekwencja trwającej od dawna kulturowej ofensywy wymierzonej właśnie w małżeństwo i opartą na nim rodzinę.

I ze smutkiem muszę przyznać, że ta ofensywa przynosi efekty.

Liczba zawieranych małżeństw drastycznie spada, osiągając w 2025 r. niespełna 133 tys. wobec blisko 190 tys. w 2015 r.

Z kolei liczba rozwodów od lat utrzymuje się na wysokim poziomie – w 2025 r. było to 61 tys.

Te dane pokazują wyraźnie, że małżeństwo, szczególnie dla młodych Polaków, przestało być najwyżej cenioną formą związku. Coraz rzadziej widzimy też wartość w tym, by walczyć o nie, gdy w relacji pojawiają się konflikty i trudności.

Nie powinniśmy się jednak temu szczególnie dziwić. To konsekwencja „urabiania” społeczeństwa, które trwa od lat!

W debacie publicznej coraz częściej zwraca się uwagę na rolę kultury masowej i mediów w kształtowaniu społecznego wyobrażenia o małżeństwie.

Małżeństwo służy tylko jednej płci, a najszczęśliwsze są… singielki.

Zdradziłam męża i tego nie żałuję. Ale żałuję, że się mu do tego przyznałam.

Dlaczego małżeństwo rozczarowuje?

To tytuły zaledwie kilku spośród setek artykułów, które niosą jasne przesłanie: małżeństwo to sposób na unieszczęśliwienie się. To przeżytek, którego dziś już nie potrzebujemy. Kajdany, zabijające naszą wolność i niezależność.

Taką pseudointelektualną papką regularnie karmią swoich czytelników (a zwłaszcza czytelniczki) najpoczytniejsze polskie portale.

Najpopularniejsze dziś przekazy – obecne w serialach, programach rozrywkowych czy mediach społecznościowych – akcentują przede wszystkim indywidualizm, samorealizację i „niezależność” jako najwyższe wartości w relacjach międzyludzkich. Efekt społeczny jest oczywisty: stopniowa zmiana wrażliwości i oczekiwań wobec związków.

Młodzi ludzie dorastają w środowisku, w którym trwałość związku nie jest już oczywistą wartością, a zobowiązanie jest przedstawiane jako ryzyko, a nie fundament bezpieczeństwa.

Musimy zdawać sobie sprawę, że spór o przyszłość małżeństwa nie toczy się dziś wyłącznie na poziomie prawa, lecz w równej, a może nawet i w większej mierze w sferze kultury i subtelnego programowania opinii publicznej.

Naszą odpowiedzią musi być konsekwentne budowanie alternatywnego, pozytywnego przekazu: pokazywanie małżeństwa jako przestrzeni wzajemnej odpowiedzialności, rozwoju, bezpieczeństwa dla dzieci i stabilności dla całej wspólnoty.

Bo od tego, kto będzie kształtował opowieść o małżeństwie, będzie zależało, kto ukształtuje przyszłość.

Chcemy więc zrobić kolejny, odważny krok.

Pracujemy nad stworzeniem portalu internetowego w całości poświęconego małżeństwu – jako trwałemu, wiernemu i odpowiedzialnemu związkowi kobiety i mężczyzny.

Chcemy, aby było to miejsce rzetelnej formacji, wsparcia w trudnościach, ale także przestrzeń afirmacji małżeństwa jako wspólnoty i fundamentu rodziny.

Treści, które trafią na stronę będą dotyczyły tego, co składa się na małżeńską codzienność: komunikacji, przebaczania i budowania jedności. Znajdą się tam także analizy problemowe odnoszące się do wyzwań społecznych, prawnych i kulturowych, które wpływają na kondycję małżeństw w Polsce. Obok nich będziemy prezentować świadectwa małżonków – prawdziwe historie zmagań, przezwyciężonych kryzysów i odbudowanej miłości.

Nie chcemy tworzyć kolejnej strony z clickbaitowymi tytułami!

Chcemy zbudować przestrzeń, która będzie realnie kształtować postawy – pokazywać, że małżeństwo nie jest ograniczeniem wolności, lecz drogą do dojrzałej miłości; nie jest reliktem przeszłości, lecz sprawdzonym fundamentem stabilnego społeczeństwa.

Potrzebujemy Państwa pomocy, aby zbudować takie miejsce w internecie. Stworzenie i obsługa administracyjna tego rodzaju medium to koszt ok. 10 000 złotych. Obejmie on wydatki związane z kwestiami informatycznymi oraz wynagrodzenie dla twórców i administratorów.­­­­

Wspieram działania w obronie małżeństwa!  

Kończąc, chciałbym przekazać Państwu, że realizujemy nasze zapowiedzi i zwiększamy naszą obecność w mediach. To najlepszy sposób, by z naszym przekazem o wartości małżeństwa przebić się przez lewicowy kordon ideologiczny w docieraniu do opinii publicznej.

W ostatnim czasie Aleksandra Gajek, ekspert Centrum Życia i Rodziny, wzięła udział w dokumencie telewizji PCH24 pt. „Zaorać rodzinę”. W filmie, u boku m.in. Rafała Ziemkiewicza, Arkadiusza Stelmacha czy Pawła Lisickiego, analizuje proponowane przez rząd rozwiązania w zakresie formalizacji związków, a także wskazuje, do czego będzie prowadzić przyjęcie ustawy o statusie osoby najbliższej w związku. Film mogą Państwo obejrzeć na platformie YouTube.

Trwają także prace nad poradnikiem na temat małżeństwa, o którym pisałem Państwu jakiś czas temu. W przygotowywanej publikacji wyjaśniamy, jak istotną rolę pełni wspólnota małżeńska, zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i społecznym.

W tej kwestii wciąż bowiem obserwujemy ogrom niewiedzy wśród Polaków, którzy – co muszę ze smutkiem przyznać – często poddają się manipulacjom mediów i polityków.

Dlatego tak wiele zależy od nas – ponieważ jesteśmy świadomi tego, że jesteśmy poddawani zaplanowanej i celowej zmianie społeczno-kulturowej.  Mimo desperackich prób ukrycia przez rządzących prawdziwych intencji wszystkich regulacji prawnych, o których wspominałem wcześniej, wiemy, do czego zmierzają forsowane przez nich zmiany.

Widzimy, jak niszczą małżeństwo, choć tak bardzo chcą ukryć swoje dążenia.

Co więcej – wiemy, jak to się skończy.

Ale na te procesy nie będziemy patrzeć biernie!

Razem staniemy w obronie małżeństwa – informując, wskazując zależności, odkrywając manipulacje.

Jeszcze raz proszę zatem Państwa o pomoc. Jeśli chcemy, by młodzi ludzie, którzy stoją przed decyzją o wejściu w związek małżeński, uwierzyli w sens trwałego zobowiązania, musimy pokazać im nową opowieść o małżeństwie.

Opowieść, z której dowiedzą się, że obrączka to nie kajdany, a budowana na wiernym i trwałym związku kobiety i mężczyzny rodzina to nie koniec wolności, a początek najpiękniejszej przygody życia.

 

Serdecznie pozdrawiam

Marcin Perłowski

Dyrektor Centrum Życia i Rodziny