„Znajdujemy się dziś w samym centrum dramatycznej walki między kulturą śmierci a kulturą życia”. Kiedy po raz pierwszy usłyszałem te słowa Jana Pawła II, pomyślałem, że mam do czynienia z metaforą poety, dramatopisarza, człowieka o wielkiej intuicji literackiej (Potem papież wielokrotnie używał też określenia „cywilizacja śmierci”). Im dłużej jednak obserwowałem zmiany zapoczątkowane rewolucją seksualną zachodzące na Zachodzie, a potem u nas, uświadomiłem sobie, że to nie literacka figura, lecz raport o stanie świata. Papież, używając terminu cywilizacja śmierci, celnie diagnozuje złożony system ogarniający naukę, kulturę, politykę, prawo, instytucje, biznes, edukację, całe życie społeczne.
DROGA…
Opatrzność Boża wezwała Karola Wojtyłę do objęcia steru Kościoła właśnie w epoce, gdy następuje gwałtowna i bezprecedensowa konfrontacja na polu ideowym i obyczajowym. W latach 70. w Stanach Zjednoczonych zalegalizowano aborcję. W konsekwencji tysiące, a potem lawinowo setki tysięcy ludzkich istnień ulegają zgładzeniu. Dekadę wcześniej w aptekach praktycznie całego zachodniego świata dostępne były już pigułki antykoncepcyjne. Upowszechnienie się antykoncepcji i zalegalizowanie aborcji w wielu krajach świata, i stosowanie jej na masową skalę, Jan Paweł II nazywa spiskiem przeciwko życiu.
Ten spisek nie jest zjawiskiem samym w sobie. Jest skutkiem głębokich przemian mentalnych, jakie nastąpiły we współczesnym świecie. Papież nie ogranicza się do potępienia tego zbrodniczego zjawiska, ale wnikliwie analizuje idee, które najpierw zauważalne są w kulturze, na uniwersytetach, także w kulturze prawnej. Te prądy przenikają do ustawodawstwa, a potem poprzez normotwórczą funkcję prawa i ogromny wpływ mediów, i kultury masowej, deprawują sumienia całych ludzkich wspólnot.
Przyszły papież, Karol Wojtyła, jako duszpasterz dojrzewa w rzeczywistości PRL, gdzie komuniści od połowy lat 50. znoszą zakaz aborcji. Przerywanie ciąży szybko staje się codzienną praktyką. Stan mentalny lekarzy i całego personelu medycznego dobrze ilustruje świadectwo mojej mamy. Gdy przychodziła do lekarza, informując, że jest w ciąży, lekarz pytał, czy już rodziła i ile razy. Kiedy mama mówiła, że to trzecia, czwarta, a potem kolejna ciąża (jestem jednym z dziewięciorga dzieci), reakcja lekarza była zawsze taka sama: „no to co (?)… usuwamy”.
Kościół w Polsce staje wobec zbrodni aborcji na masową skalę (najłagodniejsze szacunki mówią o 300 tys. aborcji rocznie). W tych realiach łatwiej zrozumieć, dlaczego w Ślubach Jasnogórskich Narodu Polskiego (1956) rozpoczynających Wielką Nowennę Milenijną, jako pierwsze z 6 społecznych i moralnych przyrzeczeń, Prymas Wyszyński umieszcza wezwanie do bezkompromisowej i radykalnej obrony życia poczętego. (Kolejne wezwania to m.in. nierozerwalność małżeństwa i ochrona dzieci przed deprawacją.) Wielka Nowenna, ten ogromny program duszpasterski, rozpisany na 10 lat, adresowany był do ludu. Karol Wojtyła, równolegle, na KUL, formuje przyszłe elity. Troska o obronę życia jest głęboko zakorzeniona w jego wykładach o ludzkiej płciowości, małżeństwie i seksualności. To wtedy powstaje fundamentalna praca „Miłość i Odpowiedzialność”. Potem, obserwując zaangażowanie biskupa Wojtyły w prace Soboru Watykańskiego, w wystąpieniach dotyczących małżeństwa i rodziny widzimy głęboką znajomość problematyki, której wielu ojców soborowych nie docenia albo z której nie zdaje sobie sprawy. Nie jest też tajemnicą, że w powstawaniu encykliki Pawła VI, Humanae Vitae (1968), Karol Wojtyła również miał swój udział.
PRAWDA
Nic więc dziwnego, że w momencie, gdy krakowski kardynał obejmuje stolicę Piotrową, w centrum jego nauczania znajdują się, integralnie potraktowane, kwestie małżeństwa, rodziny, ludzkiej seksualności i obrony życia. W pierwszych latach pontyfikatu Jan Paweł II organizuje cykl katechez dotyczących małżeństwa i powołuje Instytut dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną. Inauguracja Instytutu zapowiedziana była na dzień 13 maja 1981 r. Znamienne, że wtedy właśnie ma miejsce cudowne ocalenie od kuli zamachowca, które, wg słów samego Jana Pawła, dzieje się za sprawą Matki Najświętszej, w rocznicę Objawień Fatimskich. Po latach siostra Łucja dos Santos, wizjonerka z Fatimy wyzna, że Matka Boża przepowiedziała ostateczną batalię między Bogiem a Szatanem, która zostanie stoczona na polu małżeństwa i rodziny.
Prawda o świętości i godności życia głoszona przez polskiego papieża, zawarta w niezliczonych homiliach, konferencjach, naukach stanowych, listach apostolskich, dokumentach watykańskich rozbrzmiewa dokładnie w epoce, która odrzuca chrześcijańską antropologię, tworząc nowe, nieludzkie prawa. Jan Paweł II „summę” tego nauczania zbiera w monumentalną pracę ‒ encyklikę Evangelium Vitae (1995). Wyjątkową rangę encykliki widzimy już w nazwie. To jedyny dokument Kościoła Powszechnego, który nosi w tytule słowo „Ewangelia”. Autor we wstępie podkreśla: Ewangelia miłości Boga do człowieka, Ewangelia godności osoby ludzkiej i Ewangelia życia, stanowią jedną i niepodzielną Ewangelię.
Gorąco zachęcam do przeczytania lub przypomnienia sobie tego niezwykłego tekstu. Głęboki teologiczny, filozoficzny traktat zawiera wnikliwą i bardzo szczegółową analizę współczesnego społeczeństwa i jego moralnej zapaści, ale też podaje drogę wyjścia. Autor przywołuje scenę z tekstu Mateusza Ewangelisty, gdy bogaty młodzieniec pyta Jezusa: Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne? ‒ Jeśli chcesz osiągnąć życie, odpowiada Jezus, zachowuj przykazania, i jako pierwsze wymienia ‒ nie zabijaj.
Jan Paweł podkreśla, że Bóg dając człowiekowi życie żąda, by człowiek to życie kochał szanował i rozwijał. W ten sposób dar Boga staje się zobowiązaniem i zadaniem dla człowieka. To zobowiązanie dotyczy nas wszystkich, szczególnie dzisiaj, gdy na skutek dopuszczalności aborcji i rozpowszechnienia się praktyki „przerywania ciąży”, w wielu krajach ludzie tracą stopniowo zdolność do rozróżnienia między dobrem i złem. Deprawacja sumień i oswajanie z zabijaniem nienarodzonych, uruchamia prawdziwe struktury grzechu. Człowiek, który swoją chorobą, niepełnosprawnością, lub ‒ po prostu ‒ samą swoją obecnością zagraża dobrobytowi lub życiowym przyzwyczajeniom osób bardziej uprzywilejowanych, bywa postrzegany jako wróg, przed którym należy się bronić albo którego należy wyeliminować.
WOLNOŚĆ BEZ PRAWDY?
Ten śmiercionośny egoizm jest radykalnym zagrożeniem dla kultury praw człowieka i podważa sam sens demokracji. Czynnikiem bowiem, który w ostateczności kształtuje współżycie społeczne, staje się siła. To powrót do barbarzyństwa i zaprzeczenie tego, do czego dążyło państwo prawa jako wspólnota, w której „racja siły” zostaje zastąpiona przez „siłę racji”. Jan Paweł apeluje o odwagę, która pozwala spojrzeć prawdzie w oczy i nazwać rzeczy po imieniu, nie ulegając wygodnym kompromisom. Kompromis bowiem to pokusa oszukiwania siebie.
Jakże wymownie brzmi to dziś, szczególnie w kontekście wypowiedzi ‒ także przedstawicieli Kościoła, którzy kurczowo obstają przy obecnej ustawie, czyli tzw. kompromisie aborcyjnym. Papież wzywa do bezkompromisowej obrony życia, do której zobowiązani są wszyscy chrześcijanie i ludzie dobrej woli. Evangelium Vitae niezwykle sugestywnie opisuje zbrodnię aborcji, ukazując ją w całej prawdzie. Tym, kto zostaje zabity, jest istota najbardziej niewinna, jaką można w ogóle sobie wyobrazić i nie sposób uznać jej za napastnika. Jest słaba, bezbronna do tego stopnia, że pozbawiona jest nawet tej znikomej obrony, jaką stanowi dla nowonarodzonego dziecka jego błagalne kwilenie i płacz.
ODPOWIEDZIALNOŚĆ
Papież podkreśla również, odpowiedzialność ojca jako współsprawcy, a często może głównego odpowiedzialnego. Ale nie tylko. Moralną odpowiedzialność ponoszą: rodzina, przyjaciele, którzy często wywołują presję i zmuszają do przerwania ciąży. Z tej odpowiedzialności nie są zwolnieni lekarze i pracownicy służby zdrowia. Odpowiedzialni również są ci, którzy popierają i zatwierdzają prawa dopuszczające „przerywanie ciąży”, jak również ci, którzy zarządzają instytucjami służby zdrowia, w których dokonuje się ten proceder.
Krąg odpowiedzialnych za zbrodnie aborcji, pisze Papież, obejmuje również tych, którzy przyczyniali się do upowszechnienia permisywizmu seksualnego i postawy lekceważenia macierzyństwa. Dziś, w dobie dyskusji o wszelkich „kartach LGBT”, edukacji seksualnej opartej na tzw. standardach WHO, to wskazanie jednoznacznie określa odpowiedzialność decydentów władz oświatowych, nauczycieli, a także rodziców, którzy lekceważą skutki deprawacji realizowanej pod płaszczykiem „polityki równości” czy profilaktyki. Jan Paweł znakomicie rozpoznaje też rolę ponadnarodowych instytucji‒ międzynarodowych fundacji, stowarzyszeń, które prowadzą programową walkę o legalizację i rozpowszechnianie aborcji na świecie. Proceder „przerywania ciąży” wykracza więc poza sfery odpowiedzialności poszczególnych osób, a zło przyjmuje wymiar społeczny.
Widząc i przewidując stały rozwój nauki, Jan Paweł II powołał zespół wybitnych ekspertów, aby zgłębiali problematykę życia w jego najwcześniejszej fazie, nie po to, by relatywizować moment poczęcia, ale po to, by naukowymi argumentami zaświadczać i przypieczętować niezmienne nauczanie Kościoła. Owoc prokreacji od pierwszego momentu swego istnienia, ma prawo do bezwarunkowego szacunku, jaki moralnie w istocie często nie służą terapii, lecz dokonaniu aborcji. Przyznanie sobie prawa do mierzenia wartości ludzkiego życia według kryteriów zdrowia fizycznego, pisze papież, to postawa haniebna! To otwarcie drogi do dzieciobójstwa i eutanazji.
RACHUNEK SUMIENIA
To co Jan Paweł II w Evangelium Vitae potrafił napisać językiem kategorycznym, wykrzyczał w formie gwałtownego oskarżenia, podczas pielgrzymki w 1991 r. w Kielcach. Nie można stwarzać fikcji wolności, która rzekomo człowieka wyzwala, a właściwie go zniewala i znieprawia. Z tego trzeba zrobić rachunek sumienia u progu III Rzeczypospolitej! (…) To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć!
Na koniec wracam do cytatu, od którego zacząłem: Znajdujemy się w samym centrum zmagań między kulturą śmierci a kulturą życia. Znajdujemy się, czyli nie ktoś, nie jacyś „oni”, tylko Ty i ja. Ponosimy wszyscy odpowiedzialność. To od nas zależy, czy okażemy się godni być świadkami Jezusa Chrystusa i uczniami wielkiego naszego rodaka. I kolejny wniosek. W kwestii życia nie ma pola kompromisu. Ochrona życia, postawa ochrony daru Bożego, jest zobowiązaniem. Ewangelia Życia nie zostawia miejsca na tak zwane chrześcijaństwo bezobjawowe. 15 lat po odejściu Jana Pawła potrzebujemy ustawicznego przypominania jego nauczania. Pokolenie, które właśnie wchodzi w dorosłość, to ludzie, którzy nie doświadczyli tamtych wspólnotowych liturgii z Janem Pawłem II. Dziś pewnie myślą o założeniu rodziny lub eksperymentują w luźnych związkach. Powinniśmy dać im szansę zaczerpnąć z tego wielkiego bogactwa, jakie zostawił nasz święty papież.
Młodzi znajdą tam wszystko, zarówno drogę chrześcijańskiej wolności, godność osoby ludzkiej, godność i wyjątkowość kobiety, a także radość i piękno życia seksualnego. Teologia ciała Jana Pawła II to niesamowite bogactwo. Obdarowywanie siebie nawzajem, przez kobietę i mężczyznę, zjednoczenie cielesne staje się tak doniosłe, osiąga taki poziom, o jakim nie śniło się twórcom rewolucji seksualnej. Powinniśmy wytrwale przypominać dorobek Jana Pawła II, bo obecnie częściej słyszymy o imigrantach, ekologii i zrównoważonym rozwoju, niż o najbardziej dojmującym problemie naszej epoki. Czasu jest niewiele. Ten globalny spisek przeciwko życiu, od dwóch pokoleń skutkuje zapaścią demograficzną. Wymierająca Europa sprawia wrażenie, jakby nie chciało się już nam żyć. Tylko przyjęcie odważnej i pełnej witalności Ewangelii Życia może odwrócić spiralę samozagłady.
Jan Pospieszalski – dziennikarz, muzyk, publicysta
Artykuł ukazał się w magazynie „Przyjaciel Rodziny”, wydawanym przez Centrum Życia i Rodziny. Numer „Cywilizacja życia kontra cywilizacja śmierci 2/2020.