Siostry Benedyktynki w dramatycznej sytuacji. Ich los zależy od wsparcia dobroczyńców

Opublikowano: 2020-04-04

4270

Liczne ograniczenia związane z pandemią koronawirusa sprawiły, że Siostry Benedyktynki z klasztoru w Staniątkach znalazły się w niezwykle trudnej sytuacji. Siostry z dnia na dzień utraciły swoje wszystkie źródła dochodu i wkrótce może im zabraknąć środków do życia. Apelują o wsparcie finansowe dobroczyńców.

Pod koniec marca media obiegła informacja o bardzo trudnej sytuacji Sióstr Norbertanek z Imbramowic, które wystosowały do internautów prośbę o potrzebne im wsparcie finansowe. Ich sytuacja była na tyle dramatyczna, że groził im najczarniejszy scenariusz. Powodzenie akcji ośmieliło także Siostry Benedyktynki z klasztoru w Staniątkach, które z powodu pandemii koronawirusa, z dnia na dzień utraciły wszelkie źródła dochodu. Ich los zależy teraz od hojności darczyńców i ich otwartości serc.

„W tej ogólnie złej sytuacji nie jest łatwo prosić o pomoc. Mimo to pukam do ludzkich serc, bo wiem, że są one otwarte i wrażliwe na potrzeby innych. Wierzę, że znajdą się osoby, które zechcą wesprzeć nasze opactwo w tej ciężkiej chwili” – pisze w liście Matka Stefania Polkowska OSB, Ksieni Opactwa. Wsparcia Siostrom można udzielić za pośrednictwem strony internetowej www.ratujmystaniatki.pl.

Siostry Benedyktynki to siostry klauzurowe, spędzające swoje życie na pracy i modlitwie, w myśl zasady „Ora et labora”. Mniszki na co dzień wykonują prace ogrodnicze, obsługują ule, oborę i kurnik. Aby móc się utrzymać pieką chleb i produkują pocztówki. Niestety ich skromne życie wkrótce może przerodzić się w dramat. Dlatego zwróciły się z prośbą o wsparcie darczyńców. Zbiórkę środków koordynuje Fundacja Centrum Życia i Rodziny, z którą Siostry Benedyktynki od kilku lat utrzymują regularny kontakt i wspierają ją modlitwą.

Wchodząc na stronę www.ratujmystaniatki.pl można przeczytać list Matki Stefanii Polkowskiej OSB, Ksieni Opactwa, która opowiada o niezwykle trudnej sytuacji mniszek. „Aktualnie za sprawą koronawirusa sytuacja naszego opactwa staje się z dnia na dzień coraz bardziej dramatyczna. Zamiast rzeszy wiernych w kościele, tylko pojedyncze osoby nawiedzające świątynie, a co za tym idzie brak ofiar z tacy, zamknięty dom dla gości oraz nasz sklepik w opactwie w Tyńcu, w którym sprzedawane były przetwory i wypieki, nie pozwalają nam pozyskiwać funduszy na utrzymanie kościoła i klasztoru” – pisze w liście Matka Stefania Polkowska OSB.

„Wielka historia, duchowość i Sacrum, a w ich cieniu ludzkie zabieganie i troski. Bo trzeba ogrzać klasztor i kościół, zapłacić rachunki za energię elektryczną, gaz i wodę, kupić węgiel na zimę, gdyż do ogrzania blisko ośmiu tysięcy kubatury zabudowań klasztornych i kościelnych potrzeba około 70 ton węgla. Do tego opieka medyczna i lekarstwa dla starszych sióstr. Nie mówiąc o czymś do garnka i na stół” – wskazuje na trudności Ksieni Opactwa, liczącego sobie blisko 800 lat.