Prymas Tysiąclecia naucza: „Przekazywanie życia najważniejszym zadaniem rodziny”

Ks. dr Jerzy Jastrzębski - wykładowca homiletyki, retoryki i nauczania kard. Stefana Wyszyńskiego w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie
knowledge

Każdy kolejny dzień zbliża nas do chwili beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego. Warto więc mocniej pochylić się nad jego nauczaniem, zwłaszcza nad nauczaniem nt. rodziny. Do tego skłania nas również fakt, iż tydzień przed tą uroczystością będziemy przeżywać coroczny Marsz Życia i Rodziny. W tym kontekście warto zadać pytanie: „Prymasie Wyszyński, jakie jest najważniejsze zadanie rodziny?”.

Prawo do życia fundamentem wszelkich praw człowieka

Odpowiedź wydaje się oczywista, gdyż Prymas nauczał, iż życie jest największą z wszystkich wartości i dlatego najważniejszym celem rodziny jest przekazanie i ochrona życia. Jest to najważniejsza norma, swego rodzaju metaprawo, na którym został zbudowany cały porządek stworzenia. Nie dziwi więc fakt, że Prymas ciągle głosił „apoteozę życia” – nieustannie podkreślał wielką wartość życia, jako „daru Bożego, nad którym człowiek nie ma żadnego prawa”. Nieposzanowanie tego fundamentalnego prawa natury może spowodować katastrofalne skutki: „bo jeżeli zakłóci się ład moralny i religijny na tym odcinku, to już się go nie utrzyma na żadnym innym!” – mówił kard. Wyszyński.

Kardynał Wyszyński nauczał, że szacunek do życia rodzi się z adoracji Jezusa Chrystusa. „Przyrzekamy Ci [Maryjo] – wołał – z oczami utkwionymi w żłóbek betlejemski, że odtąd wszyscy staniemy na straży budzącego się życia” oraz wyjaśniał, że Kościół jest „nadprzyrodzoną organizacją życia i największym obrońcą życia na ziemi” i głosi chrześcijańskie orędzie życia o Bogu, który ożywia cały świat. Wobec tego należy bronić prawa do życia, gdyż jest ono „podstawowym warunkiem sprawiedliwości na świecie”. Życie jest nie tylko prawem człowieka – jest nade wszystko pragnieniem każdej istoty, która nosi w sobie „instynkt życia”. Kościół, stojąc na straży owego pragnienia – instynktu życia, wychodzi naprzeciw odwiecznym pragnieniom wszystkich ludzi. Jest więc ich wielkim wspomożycielem i „nadprzyrodzoną organizacją miłosnej obrony życia”.

Bóg pobudza chęć przekazywania życia

Obecność Boga w rodzinie i w procesie prokreacji jest absolutnie konieczna, gdyż to właśnie On daje małżonkom miłość wzajemną, chęć do życia i pragnienie dzielenia się nim: „Bóg jest niezbędny w rodzinie, z biologiczną niemal koniecznością, i dlatego że Bóg Życia budzi w nas wolę życia. Przez to sprawia, że rodzina przekazuje swoim potomkom życie”. Bóg, choć może, nie wyręcza rodziców w przekazywaniu życia, gdyż tak bardzo im zaufał, że uszanował ich prawo również w przypadku narodzin Jezusa Chrystusa. Zatem choć życie jest darem Stwórcy, to jednak Jego wolą jest, aby przekazywanie go zostało powierzone rodzicom. Jednak nie pozostawia ich samych, lecz nieustanie im towarzyszy. W chwili powstania zaczątku ciała Bóg stwarza duszę i wszczepia ją natychmiast w nowo powstałego człowieka. Od tej chwili to dusza ożywia i kształtuje owo mikroskopijne ludzkie ciało. Taka teologia nie sprowadza więc prokreacji jedynie do prywatnej sprawy małżonków, ale otwiera ich na ingerencję Boga. Tym bardziej że dokonuje się wtedy zainicjowanie życia cielesnego i duchowego: „Ojciec Niebieski jest pomiędzy wami. On współdziała z wami, rodzice, gdy pełnicie przekazywanie nowego życia. On pospiesza i pomaga, On przekazuje pod opiekę matki nową duszę, duszę dziecka, którą tworzy w akcie poczęcia, by matka ją wypielęgnowała”.

Wielka godność rodziców

Fakt asystencji Stwórcy przywołuje istotną prawdę, że poczęty człowiek jest nie tylko dzieckiem rodziców, obywatelem państwa, ale także dzieckiem Bożym, zaś powołanie rodziców do przekazywania życia jest dowodem wielkiej godności sakramentalnej wspólnoty małżeńskiej. Małżonkowie jednak nie dają życia sami z siebie, lecz biorą je od Boga po to, aby je przekazać dalej: „Jesteście powołani, by miłując Boga, przekazywać życie wzięte z Niego: życie ciał i dusz. On wam daje władzę, abyście powoływali do bytu nowe istnienia ciał. Współdziała z wami, gdy kształtującym się ciałom posyła swojego nieśmiertelnego Ducha”. Czyniąc to, realizują Boski nakaz: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” (Rdz 1, 28). W ten sposób małżonkowie doświadczają owej tajemniczej współpracy Boga z nimi oraz ich z Bogiem. Mogą się wtedy przekonać, że to Stwórca jest ich „Najwyższym Współpracownikiem w przekazywaniu życia”, a oni są „współpracownikami Boga samego”. Poprzez cud przekazania życia mężczyzna i kobieta mogą odkryć także własne ograniczenia, gdyż mimo wielu usilnych starań nie są w stanie sami ożywić ludzkiego ciała. Ta domena bowiem od wieków należy do Stwórcy.

Bóg wspomaga małżonków w utrzymaniu rodziny

Stefan Wyszyński przewidział, że dzieło prokreacji może wzbudzać u rodziców lęk o środki potrzebne do życia. Apelował do małżonków o przełamanie zbytniego wyrachowania, które nazywał „roztropnością ciała”. Zalecał wiarę w Bożą Opatrzność, która, dając życie, udzieli również wszystkiego, co jest do niego potrzebne i dlatego wołał: „Żadna trwoga, wyrachowanie czysto fizyczne, doczesne, żaden lęk przed utratą chleba powszedniego, nic nie może was powstrzymać od obowiązku przekazania całej Bożej prawdy waszym dzieciom”. Troska o zachowanie i przekazanie życia w wydaniu kard. Wyszyńskiego nie oznaczała jakiegoś natarczywego nakłaniania do rodzenia i wychowania dzieci. Wręcz przeciwnie, wzywał on małżonków do przemyślanych działań i szacunku dla każdego budzącego się życia. Przypominał, że „nie powinni kierować się kaprysem, ale prawem Bożym, które Kościół wyjaśnia wiernym”. Prymas z wielką życzliwością i szacunkiem odnosił się do rodziców, którzy wielkodusznie zdecydowali się na większą liczbę dzieci. Nauczał, że wzajemne oddanie w akcie miłości małżeńskiej jest w istocie wezwaniem do odpowiedzialności za siebie i za dziecko, gdyż kwestia potomstwa nie powinna „być rozwiązywana w sposób poniewierający godność osoby ludzkiej”.

Kardynał uwrażliwiał na to szczególnie ojców. Pragnął, aby dzielili w równym stopniu odpowiedzialność ze swoimi żonami. „Odpowiedzialność jest wspólna. Jak nie ma podwójnej moralności, jednej dla żony, drugiej dla męża, tak też nie ma podwójnej odpowiedzialności. Jedna jest wspólna odpowiedzialność was obojga za to, jak wychowacie wasze dzieci”. Konkretnie chodziło mu o przeciwdziałanie demoralizacji i o wychowanie w duchu tradycyjnej chrześcijańskiej moralności, która wyraża się np. w skromności.

Prymas Tysiąclecia zalecał rodzicom, aby zabiegając o utrzymanie swojej rodziny, byli zarazem wrażliwi na potrzeby innych rodzin czy też innych ludzi, np. chorych czy samotnych. Wzywał ich także do tego, aby wyszli naprzeciw innym wspólnotom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej. Szczególnie zależało mu na rodzinach wielodzietnych, do których miał wielki szacunek.

Przekazanie życia największym osiągnięciem rodziców

Pobudzając małżonków do przekazania i zachowania życia, przekonywał, że spośród wielu dobrych czynów dokonanych przez nich właśnie ten jest największy: „Jest to najważniejsza sprawa w życiu rodzinnym i największy zaszczyt. Nigdy nie dokonacie niczego więcej. Nawet gdybyście byli odkrywcami, zdobywcami przestworzy, budowniczymi i architektami budującymi nowe miasta i nowe wieże Babel w sercach stolic, to jeszcze niczego nie dokonaliście wobec dzieła przekazania życia. Gdy ubożuchna matka, jak Maryja w Nazaret, pielęgnuje na swych wychudłych ramionach i karmi szczupłą piersią maleństwo, drobiazg, to najwięcej czyni, bo życie daje. Ani wielkie globy, ani przestrzenie napełnione systemami olbrzymich globów, nie mają w sobie życia i mocy trwania wiecznego. Ale dzieciątko, które wychodzi spod serca matki, ma życie wieczne i żyje wiecznie. Najwięcej na tym świecie potentatów i mocarzy daje pokorniuchna matka, gdy rodzi dziecię i mówi, że radość ją napełnia, bo się człowiek na świat narodził. Tak ważną rzeczą jest człowiek! Do dziś dnia wielbimy Najświętszą Matkę, która dała światu Owoc żywota swojego. Prawdziwie błogosławiona między niewiastami dla dzieła, którego dokonała, dając ziemi Człowieka”.

Wspólna troska ojców duchownych i rodziców biologicznych o życie cielesne i duchowe

Stefan Wyszyński nauczał, że zadaniem rodziców jest przekazywanie życia zarówno cielesnego, jak i duchowego i dlatego wyjaśniał, że w realizacji tego zadania są oni wspomagani przez Kościół, i temu służą dwa sakramenty szczególnie bliskie życiu, tj. małżeństwo i kapłaństwo. Jedno służy zrodzeniu ciała, a drugie zrodzeniu ducha. „Dwa sakramenty: kapłaństwo i małżeństwo! Jeden służy duchowemu rodzeniu, z wody i z Ducha Świętego. Drugi, pobłogosławiony przez Ducha Świętego, mocą łaski sakramentalnej małżeństwa, służy rodzeniu z ciała i z woli męża po to, aby owoc żywota rodził się ponownie z Boga. Stąd też związek przedziwny: mówimy o ojcach duchownych i o ojcach kołyski. I jedni, i drudzy od początku są sobie bliscy. Z woli Kościoła, w obliczu Ojca Najwyższego i Najlepszego, przyszli ojcowie rodzin stają przy ołtarzach Pańskich przed autentycznymi świadkami Kościoła – ojcami duchownymi i podają sobie dłonie. Tam się spotykają trzy dłonie: dłoń małżonki w dłoni męża i dłoń kapłana, który ogarnia te dwie dłonie, jakby im chciał przekazać całego ducha Bożego, ażeby odtąd wszystko, co się w nich będzie poczynać, prawdziwie z Boga się rodziło”.

Kardynał Stefan Wyszyński uświadamiał rodzicom, że mają konstytucyjnie zagwarantowane prawo do wolności religijnej. Korzystanie z niego oznacza, że mogą i muszą domagać się od władz państwowych, aby te umożliwiły ich dzieciom naukę katechezy w szkołach publicznych. Zaniechanie wypełnienia tego „ciężkiego obowiązku” byłoby poważnym błędem i prowadziłoby do zaburzenia społecznego ładu i zasad praworządności. Natomiast jego wypełnienie będzie potwierdzeniem, że rodzice prowadzą wychowanie religijne swych dzieci.

Kierując się właśnie taką optyką, kard. Wyszyński uczył, iż ludzkie życie, to proces udoskonalenia człowieka i społeczności, w której żyje. Ten kluczowy życiowy proces nie może odbywać się bez Boga. Bardzo znamienne jest, że jedno z przyrzeczeń Jasnogórskich Ślubów Narodu brzmiało następująco: „przyrzekamy umacniać w rodzinach królowanie (…) Jezusa Chrystusa, bronić czci imienia Bożego, wszczepiać w umysły i serca dzieci ducha Ewangelii i miłości (…), strzec prawa Bożego, obyczajów chrześcijańskich i ojczystych”.

Taki pogląd był konkretną egzemplifikacją jednego z kluczowych założeń programu Wielkiej Nowenny – programu przygotowania do obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski. Kardynał bowiem uważał, że wprowadzając ład Boży w życie na ziemi, zaprowadza się zarazem ład ludzki. Dzięki temu troszczymy się o zachowanie życia na planecie Ziemia.  Nie można więc rozdzielać obu porządków, gdyż kierowanie się Bożymi wskazówkami bardzo ułatwia mądre korzystanie z życia i godziwe używanie dóbr ziemskich. Nauczanie prymasowskie o rodzinie silnej Bogiem jest de facto skierowaniem wszystkich ludzkich pragnień ku Stwórcy, którego obecność jest gwarancją zachowania życia i właściwej hierarchii wartości, a co za tym idzie ‒ wszelkiego ładu na świecie.

Ks. dr Jerzy Jastrzębski – od 2010 r. pracuje w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie, gdzie wykłada homiletykę, retorykę i nauczanie kard. Stefana Wyszyńskiego. Jest autorem kilku publikacji z zakresu homiletyki i retoryki, pośród których największy rozgłos zyskała książka pt.: “Paragraf w sercu. Kardynał Stefan Wyszyński o miłości i sprawiedliwości społecznej” oraz płyt “Pakiet dla rodziny Prymasa Tysiąclecia” oraz “Pakiet dla państwa Prymasa Tysiąclecia”.

 

Nie wiedziałam, że tata jest naukowcem. Jérôme Lejeune – przyszły francuski święty
Czytaj
Jak Prymas bronił Kościoła
Czytaj
Jakim jestem rodzicem? Obowiązkowy test dla każdego rodzica
Czytaj
Zobacz więcej

Wykonanie: CzarnyKod